Z czym kojarzy się Polska…

12step

Są takie rzeczy, które ewidentnie przywołują na myśl konkretne miejsca, sytuacje czy ludzi. I jak chorizo zawsze będzie kojarzyć się z Hiszpanią, Wieża Eiffla zawsze będzie wizytówką Francji, a czerwona budka telefoniczna „przeniesie” nas do Londynu, tak i Polska ma swoje małe i duże „przypominajki”.

Ostatnio trafiła Wyemigrowana na artykuł “12 rzeczy, dzięki którym wiesz, że jesteś w Polsce” zamieszczony na stronie internetowej migreat.es. Nie zapominajmy jednak, że każdemu z nas Polska kojarzy się z czym innym. Kilka osób z jednej z facebook’owych grup kojarzy nasz kraj z tzw. babcią „klozetową”, inni z grupką nietrzeźwych panów spod sklepu. Na każde skojarzenie, jak sądzi Wyemigrowana, ma wpływ miejsce (z którego pochodzimy), czas (w jakim mieszkaliśmy w Polsce), jedzenie (które było spożywane przez nas w danym miejscu i czasie) oraz ludzie (z którymi wtedy przebywaliśmy).

Totalnie Nietutejszemu Polska póki co kojarzy się tylko z Wyemigrowaną (i niech tak zostanie), pierogami i gołąbkami. Bo nic więcej nie zna… Oj, tam. Kiedyś nadrobi „polskie” zaległości.

A po czym poznałaby Polskę Wyemigrowana?

  1. Język polskiTak, zdecydowanie miód dla uszu Wyemigrowanej. Lubi swój język, z chęcią się nim posługuje. Ale oczywiście, żadna rozmowa nie sprawi jej tyle radości (poza rozmową z Totalnie Nietutejszym), jak rozmowa w języku polskim z rodziną i przyjaciółmi. Najlepiej „na żywo”.
  2. Trzęsące się autobusyWyemigrowana pochodzi z Wrocławia, jednego z najpiękniejszych miast Dolnego Śląska. Dwa lata temu, kiedy opuszczała swoje rodzinne miasto, wciąż jeździły tam krótkie i długie (z gąsięnicą w połowie), trzęsące się autobusy. Kiedy się do takiego środka publicznego transportu wsiadało, człowiek miał wrażenie jakoby był podłączony do jakiegoś trzęsącego się sprzętu wspomagającego spalanie tkanki tłuszczowej, bądź krzesła elektrycznego. W każdym razie nie wykluczone, że po wydostaniu się na świeże powietrze pasażer wciąż uderzał górną szczęką w dolną, a reszta jego ciała wykonywała ruch człowieka przemarzniętego lub chorego np. na chorobę Parkinsona.

    Ewidentnie te autobusy kojarzą się Wyemigrowanej z Polską, a zasadniczo z Wrocławiem, choć wcale, a wcale za nimi nie tęskni.

  3. Polska, domowa kuchniaOj, polskie dania w wydaniu Mamy Wyemigrowanej. Uczta dla podniebienia.
    Pierogi ruskie, gołąbki, barszcz czerwony czy żurek. Mniam! Mogłaby tak Wyemigrowana wymieniać bez końca, ale wtedy język musiałaby zwijać z podłogi, więc się opanuje.

    Kuchnia polska jest pyszna i Wyemigrowana sukcesywnie przekonuje o tym swoich hiszpańskich podopiecznych. Polubili fasolkę po bretońsku, tłuczone ziemniaczki z kurczakiem w sosie curry z surówką z buraczków, a także kabanosy. Ogórki kiszone i kapusta kiszona niestety nie wpasowała się w ich gusta kulinarne. A szkoda!

  4. Wrocławski Rynek

    Wrocławski Rynek bezapelacyjnie musiał znaleźć się na liście „rzeczy” kojarzących się Wyemigrowanej z Polską. W Rynku (choć poprawnie, zdaje się, powinno być na Rynku) Wyemigrowana spotykała się z przyjaciółką. To tam jest jej ulubiona kawiarnia, jej ulubiony klub muzyczny, jej ulubiona restaruacja. Ma z tamtąd tysiące wspomnień.

  5. Oborniki Śląskie

    Czy ktoś wie gdzie to jest? Otóż to małe, uzdrowiskowe miasteczko położone 36 km od Wrocławia. Miasteczko, które zajmuje wyjątkowe miejsce w sercu Wyemigrowanej. Nie dlatego, że jest piękne, czyste, zadbane i ma najlepszą lodziarnię na świecie („U Kozła), ale dlatego, że w tym miasteczku zamieszkują od kilkudziesięciu lat najlepsi dziadkowie na Świecie! Dziadkowie Wyemigrowanej. W Obornikach Śląskich spędzała większość swoich dziecięcych wakacji. To tam bawiła się lalkami,szalała na trzepaku, popołudniami chodziła na dyskoteki dla dzieci w Miejskim Domu Kultury, a potem do północy grałą w chowanego, podchody czy w „godzinkę szczerości” lub w karty. I to wszystko na osiedlowym, nieogrodzonym podwórku. Oborniki Śląskie są super!

  6. Zapiekanki, knysze i tosty

    Tak, tak… Niezdrowe, śmieciowe jedzenie. Oj, ale nic Wyemigrowana nie poradzi, że w Polsce są najlepsze zapiekanki, knysze i tosty. W Hiszpanii nawet kebab jest paskudny. Tosty najlepsze, jakie jadła Wyemigrowana można znaleźć w Świdnicy przy ul. Kotlarskiej. Knysze z kolei we Wrocławiu przy DH Astra, w budce. A zapiekanki to Wyemigrowana nie pamięta gdzie jadła najlepsze. W Polsce, oo! 😉
  7. Panele podłogowe, dywany, kapcie i kaloryferyW Hiszpanii większość mieszkań w każdym pokoju ma kafle na podłodze, co zdaje egzamin w lecie, kiedy czterdziestostopniowy żar leje się z nieba od maja do września, albo i dłużej, ale niestety w zimie daje to nieźle w kość. Hiszpańskie mieszkania w większości nie mają ogrzewania centralnego, nie są ocieplone i przygotowane do zimy, a zazwyczaj w salonie mają zamontowany klimatyzator, który latem chłodzi a zimą grzeje.

    W Polsce z kolei po wejściu do mieszkania bądź domu ściągamy buty i zakładamy kapcie. Mieszkania są zazwyczaj ocieplone, a kaloryfery są raczej w każdym z pokoi włącznie z łazienką czy kuchnią. W większości domów znajdziemy panele podłogowe z dywanem w centralnym puntcie, a kafle będą położone raczej w kuchni czy łazience.

  8. Zimno i deszcz

    Nie ukrywajmy… Polska do ciepłych krajów nie należy. Deszcze występują równie często co temperatura w okolicach 15 stopni… i możecie wierzyć, albo nie, ale bardzo Wyemigrowana za tym tęskni.Kiedy w Walencji na przełomie kwietnia i maja zaczynają się coraz cieplejsze dni, Wyemigrowana stara się nie marudzić, ale kiedy od początku czerwca temperatura raczej nie schodzi poniżej 27/28 stopni to robi się kiepsko. Chociaż to jeszcze pikuś! W sierpniu… W sierpniu to tutaj będzie 40 stopni, albo i więcej. Przez dwa tygodnie wakacji to jeszcze można przeżyć, ale na dłuższą metę bywa ciężko. Mówiono Wyemigrowanej, że z biegiem czasu się przyzwyczai do tych upałów. No cóż.. Lada moment miną jej dwa lata w Hiszpanii i wiecie co? Wcale się nie przyzwyczaiła. Wcale, a wcale! 😉 Za upałami tęsknić nie będzie! O!

  9. Czajnik

    Taki normalny… Stalowy, żeliwny czy jakikolwiek inny, o ile stawia się go na kuchence aby zagotować wodę… Z czasem takie czajniki zostały wyparte przez czajniki elektryczne. Co w sumie też nie jest złe. Taki czajniczek to z pewnością polska rzecz według Wyemigrowanej. A wiecie jak duża część Hiszpanów gotuje wodę na kawę bądź herbatę? W mikrofalówce! Rewelacyjny pomysł nie? A Wyemigrowana idzie na opak i gotuje w garnuszku… bo czajnika nie ma.

  10. Warzywka

    Koperek, natka pietruszki i jej korzeń, a także korzeń selera to zdrowe i stale używane warzywa w polskiej kuchni. Nie wie Wyemigrowana jak bywa w innych krajach, ale w Hiszpanii, a raczej w Valencii dostać świeży koperek czy korzeń selera to prawie cud. Raz natknęła się Wyemigrowana na korzeń selera w Mercado Central (Główna Hala Targowa), ale cena powalała z nóg i doszła do wniosku, że wcale jej aż tak nie brakuje tego selera. Ale świeżego koperku jej brakuje…A, że Wyemigrowana jest dobrą koleżanką (chyba) i zawarła pakt. Dała swojej przyjaciółce opakowanie ziaren koperku do zasiania, przyjaciółka zasiała zgodnie z opisem na opakowaniu i co? Nie rośnie! Może powinna zacząć z koperkiem rozmawiać? Ponoć jak się rozmawia z kwiatami to szybciej rosną… tylko czy z koperkiem to zadziała?

  11. Rodzinne obiadyNie wie Wyemigrowana jak było u Was w domu, ale u niej gdy tylko zdarzyło się tak, że wszyscy członkowie rodziny byli w domu to posiłki jedli razem. Np. Niedzielna jajecznica na śniadanie i niedzielny obiad zazwyczaj jadło się razem. Wszyscy przy jednym stole, a brzdękającym sztućcom wtórowała ożywiona rozmowa Wyemigrowanej, jej bardzo zdolnej siostry i ich rodziców. To właśnie wtedy opowiadaliśmy sobie jak nam minął tydzień, co się wydarzyło, itp. A niebawem, kiedy Wyemigrowana i Totalnie Nietutejszy założą własną rodzinę ten zwyczaj zagości i u nich.
  12. Sklepy z odzieżą używaną

    Nie ukrywa Wyemigrowana, że lukpeksy lubi. Za niską cenę można kupić naprawdę fajną, niezniszczoną, często markową odzież i raczej ciężko znaleźć osobę, która będzie ubrana w ten sam ciuch. A nawet gdy się ubranie poplami czy zniszczy to bardziej żal ciuszka niż pieniędzy za niego zapłacoonych.Zdecydowanie Wyemigrowanej brakuje w Hiszpanii sklepów z odzieżą używaną, gdzie odzież będzie wywieszona na wieszakach i choć trochę przeprasowana i jeszcze najlepiej w polskich cenach, bo choć można tu znaleźć, na sobotnich czy niedzielnych targach, stoiska ze stołami z odzieżą używaną po 1€, 2€, 3€,5€ to cena niestety nie przekłada się na jakość. A znaleźć coś, gdy wokół stoi 10 kobiet i szturcha Cię łokciami… nie jest łatwo.

 

Oto po czym między innymi pozna Polskę Wyemigrowana. A Ty? Po czym poznasz, że jesteś w Polsce? Z czym kojarzy Cię się Twój kraj?

 

Reklamy

One thought on “Z czym kojarzy się Polska…

  1. Ja jak przyjechala, to czajnik kupilam (w akcie desperacji) i nawet moich owczesnych wspollokatorow przekonalam do uzytkowania.. Teraz moj luby tez uzywa gdy moze 😉 A rodzinne sniadania, obiady lub kolacje w weekendy w wiekszym lub mniejszym gronie zawsze musza byc! 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s