„(…) Polacy nie gęsi, iż swój język mają.”

jezyk polski

Wyemigrowana jest członkinią kilku grup na Facebok’u typu „Polacy za granicą”i to, jakie błędy ortograficzne widzi w postach czy komentarzach to szok, np. „Muj monsz szuka pracy!” lub „Niepodam pani wiencej zczegułóf”. Fantastyczne, prawda? Wyemigrowanej to aż się momentami nóż w kieszeni otwiera. 

Często z takich wypowiedzi z błędami ortograficznymi wywiązują się kłótnie. Ci „błędni” zaczynają używać łaciny podwórkowej i wyzwisk w stosunku do tych, którzy tych błędów nie robią. Bywa także na odwrót, bo nikt nie chce zostać dłużny.

Wymówki błędnych:

  1. „Bo ja to jestem już 13 lat za granicą i nie pamiętam!”– Jasne! Ortografia jest jak chodzenie. Nauczysz się raz i nie zapomnisz. Może brakować Ci polskiego znaczenia jakiegoś słowa, jeśli na co dzień używasz języka angielskiego, włoskiego, hiszpańskiego czy jakiegokolwiek innego, ale ortografii się nie zapomina!
  2. „Mam dysleksję!”– Wyemigrowana bardzo przeprasza, ale jak chodziła do szkoły podstawowej to dysleksji nie miał nikt. Nauczycielka wymagała od każdego dziecka poznania zasad ortografii. W każdym tygodniu robiła dyktando i dzieci wcześniej czy później ortografię poznały, a teraz co drugie  czy co trzecie dziecko przynosi zaświadczenia o dysleksji do szkoły. Jak na oko Wyemigrowanej to moda, ale wróćmy do tematu. Dysleksja według definicji w wikipedii opisana została na przełomie XIX/XX wieku, więc emigranci powyżej 25 roku życia używają błędnej wymówki.
  3. „Bo mi język polski niepotrzebny!”– Nie? To po co taka osoba jest w grupie polskojęzycznej? Używasz języka włoskiego? To do włoskiej grupy! Używasz hiszpańskiego, nie polskiego? To do hiszpańskiej. W polskich grupach używamy języka polskiego!

Kurcze! To straszne jest widzieć takie byki… Wyemigrowana jest w stanie zrozumieć, że część z nas nie używa polskich znaków, bo np. mamy hiszpańską klawiaturę lub korzystamy z telefonu. Jej samej zdarza się nie używać polskich znaków, kiedy pisze ze znajomymi za pomocą Messenger’a lub WhatsApp’u, ale mimo to jest tak sporadycznie.

Jak można powiedzieć „Jestem polakiem! Znam język polski!” nie znając podstaw ortografii? Moi drodzy! Nie kaleczmy naszego pięknego języka. Jeśli masz problemy z ortografią zawsze możesz sprawdzić pisownię w słownikach ortograficznych czy słownikach języka polskiego on-line.

Pozdrawiam!

Wyemigrowana.

Reklamy

9 thoughts on “„(…) Polacy nie gęsi, iż swój język mają.”

  1. Oj tak! Czytać czasem się nie da, tak w oczy boli, ale spróbuj się odezwać i kogoś poprawić. Ja ostatnio czytałam post pani która jest podobno po pedagogice i szukała pracy w przeczkolu 🙂

    Lubię to

  2. To wszystko niestety smutna prawda. Ja tego nie zauważyłam na forach czy grupach, ale w życiu codziennym. Czasem to aż wstyd było mi w tramwaju jechać, gdy mój towarzysz jechał po Niemcach, kierowcach, pasażerach i czym się tylko da, tak kulturalnie, że uszy więdły, nie kryjąc się przy tym, ile to państwo niemieckie mu ,,daje” kasy. Aż człowieka skręca, jak ludzie żyją jak pączki w maśle, licząc tylko na zasiłki, a inni ciężko pracują. Ale karma wraca, wiem to. I to inny temat.. A wracając do zapominania języka ojczystego – nie wierzę, że dorośli zapominają. Zgadzam się, że słów może brakować, też czasem mi brakuje, a mieszkam w Niemczech dopiero 7 miesięcy. Ale nie wtrącam do swojego słownika niemieckich słówek podczas rozmowy z bliskimi czy znajomymi. Skoro prowadzę rozmowę, to chcę, żeby mnie zrozumieli, a jak wtrącę coś po niemiecku, to czy moi rodzice, którzy języka nie znają, zrozumieją? Nie. Ale lepiej szpanować i akcent też mieć zagraniczny. Śmieszne to i żałosne 🙂

    P.S. Obywateli krajów piszemy z dużej litery 🙂 Polak, Hiszpan, Niemiec…

    Lubię to

    • Oj, dzięki! Widzisz.. Wyemigrowana też robi „byki” 😉
      Mnie chodziło zdecydowanie o ortografię, bo rozmawiając z Totalnie Nietutejszym 24 godziny na dobę po angielsku zdarza i się mówić do niego po polsku (z rozpędu) lub wtrącić polskie słowo. Tak samo rozmawiając z koleżankami po polski bywa, że nieświadomie użyję angielskiego słowa zamiast polskiego, albo zwyczajnie wyleci mi z głowy i będę dopytywać ” Jak się mówi „na to i na to” po polsku?”…
      7 miesięcy to jeszcze krótko, po jakimś czasie być może odczujesz to na własnej skórze 🙂

      Ja zdecydowanie mówiłam tylko i wyłącznie o ortografii 🙂 Pozdrawiam!

      Wyemigrowana.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s