Jak to bywa z wiarą… w siebie!

niska samoocena

W domu rodzinnym, w związkach, w szkole, w pracy… Jednym słowem w otoczeniu, od ludzi, z którymi mamy kontakt słyszymy mnóstwo słów, które często zakorzeniają się w naszym mózgu. Jedne z nich będą nas motywować, a drugie zniechęcać do wielu rzeczy. Często zdarza się, że w domu dzieci słyszą „Zobacz jak wyglądasz! Nikt nie będzie się z Tobą bawić dopóki nie założysz tych zielonych spodenek” albo dorastająca dziewczyna z ust rodziców usłyszy „Znów coś jesz? Żaden chłopak się Tobą nie zainteresuje jak będziesz tyle jeść!”Wyemigrowana ma taką koleżankę, której partner przy najmniejszej kłótni wykrzykiwał w złości, jaka to ona jest głupia, zła i niedobra. Jak to w wieku lat 28 zamiast bawić się i imprezować woli spędzić czas z dzieckiem i tymże partnerem w domu i, że on się przy niej starzeje i dostaje siwych włosów oraz, że jak się nie zmieni to żaden facet jej nie zechce. I to wszystko w obecności dziecka. A Ona jest matką (w pierwszej kolejności) oraz dojrzałą kobietą. Ona potrzebuje stabilizacji, kogoś na kim będzie mogła polegać i przy kim będzie mogła czuć się kochana, a nie chłopca. Dodam jeszcze, że owa koleżanka nigdy nie zabraniała swojemu byłemu partnerowi jakichkolwiek wyjść „na piwo” z kolegami. Problem z tych jego słów wywiązał się taki, że po pierwsze primo wyemigrowanej przyjaciółce spadło poczucie własnej wartości i choć teraz podoba jej się jakiś mężczyzna to Ona snuje przypuszczenia „A może nie jestem dla niego wystarczająco dobra” lub „Przecież on jest przystojny, mądry, (…) a ja?”. A po drugie primo jego słowa odbiły się w psychice jej dziecka albowiem chłopiec teraz widzi Matkę tak, jak to eks-partner jego Mamę przedstawiał. Facet zniszczył nie tylko jej samoocenę, ale także jej obraz w oczach jej syna… za jednym zamachem.

Podobny efekt osiągają rodzice, którzy za wszelką cenę starają się zmotywować swoje dzieci do działania. I to bardzo dobrze, że chcą dodać dzieciom skrzydeł, ale nieumiejętna motywacja zamiast dodawania skrzydeł to je podcina. Otóż gdy powiedzą dziecku „Zobacz, Franio dostał szóstkę z matematyki, a Ty tylko czwórkę. Gdybyś się uczył więcej to na pewno dostałbyś lepszą ocenę” albo „Spójrz! Karolinka wygląda uroczo w tej sukieneczce. Mamusia kupiłaby Ci taką samą, gdybyś tylko schudła„. Czy nie lepiej powiedzieć „Karolku, przy nauce do następnego sprawdzianu poświęcimy więcej czasu, wysiłku i uwagi i możesz dostać nawet 6! Wiem, że możesz i potrafisz!” albo „Zosiu, wiesz, że możesz włożyć każdą z tych spódnic jeśli będziesz tylko chciała? To wymaga tylko troszkę wysiłku i pracy.Będziemy ćwiczyć razem, co Ty na to?„.Nikt z nas nie lubi być porównywany do innych, nie lubimy też gdy inni wytykają nam błędy, a przede wszystkim nie lubimy gdy pokazuje nam się, że ktoś jest od nas lepszy, bo wtedy my czujemy się gorsi. Dzieci też.
Moi drodzy czytelnicy. Dzieci, tak samo jak Wy, chcą czuć się kochane bezwarunkowo i akceptowane bez względu na to jakie są, jak się uczą czy jak wyglądają! Chcecie je motywować? Róbcie to umiejętnie. Wymagając od dzieci, że zanim coś powiedzą powinny pomyśleć, bądźcie ich przykładem, tak by mogły uczyć się od Was.

Reklamy

5 thoughts on “Jak to bywa z wiarą… w siebie!

  1. Cześć Wyemigrowana! Ja też prowadzę bloga, mniej więcej o podobnym zakresie tematycznym (ja.. moje życie za granicą… takie moje małe i większe przemyślenia, partner obcokrajowiec, itp z tym że mój blog jest bardziej dla rodziny i przyjaciół). Zastanawiam się, czy coś się stało, że Cię „naszło” na takiego posta. Moja wena na takie ogólne, opiniotwórcze posty przychodzi wtedy, kiedy coś się dzieje w moim życiu, co mnie kieruje na jakiś szczególny tok myślenia. Akcja -> reakcja. Czy wszystko w porządku? Może byłaś świadkiem jakiegoś zdarzenia? A może to po prostu ja wymyślam głupoty, przekonana, że wszyscy robią tak samo jak ja? 😛 Koleżanka z niską samooceną znalazła partnera? Historia ma dobre zakończenie? A może jeszcze nie ma?…

    No dobrze, to teraz jak już jestem, to jeszcze napiszę moją opinię, bardzo ciekawy blog i zawsze jak zamieszczasz linka na Facebooku, to wchodzę. Moim zdaniem zdecydowanie za rzadko piszesz!!!

    Polubienie

    • Hej Olgo! W naszym życiu z Totalnie Nietutejszym jak najbardziej wszystko w porządku, dzięki, że pytasz! Koleżanka wciąż szuka rycerza w lśniącej zbroi na białym koniu i wierzę, że znajdzie go zanim jej włosy będą tak długie, że on będzie się po nich wspinał do jej wieży. Opisana sytuacja raczej po trochu przypomina mi moje dzieciństwo i okres dojrzewania. Czasem trzeba się uzewnętrznić i wyrzucić to co nam w środku przeszkadza. A, że ja mam w środku dużo za dużo to będzie jeszcze bardziej zawile, bardziej kontrowersyjnie, więc rozgość się. I poproszę linka do Twojego bloga. Z chęcią poczytam.
      Pozdrawiam. Wyemigrowana.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s